Sieci p2p są utrapieniem koncernów muzycznych, to głównie one napędzają spiralę piractwa, niestety sytuacja nie zapowiada się za różowo dla właścicieli wytwórni, ponieważ nie wygląda na to, że ludzie nagle przestaną korzystać z sieci p2p, a nawet jeśli to pozostają setki serwisów które ofiarowują darmowy hosting plików, o których już wcześniej pisałem.
Wpływ na serwisów oferujących darmowy hosting na przemysł muzyczny: Dzięki tego typu (tym oraz wielu innym) serwisom wymiana muzyką między użytkownikami internetu stała się jeszcze łatwiejsza. Już nawet nie potrzeba mieć sieci p2p, wystarczy wyszukiwarka Google i tak naprawdę bez większych problemów jesteśmy w stanie znaleźć sporo interesującej nas muzyki, bez płacenia za nią.
Od czasu powstania serwis Youtube, szybko stał się jedną z najczęściej odwiedzanych witryn w Internecie. Dzięki możliwości zamieszczania własnych filmów, każdy obywatel Internetu, mógł teraz bez problemu zostać zobaczony, usłyszany i oceniony przez innych. Oprócz stricte amatorskich filmów, na Youtube szybko pojawiły się teledyski, seriale oraz różnego typu filmy dokumentalne, czy też relacje sportowe. Jak to wpłynęło na branżę muzyczną ? Od teraz każdy z nas miał własne MTV, chociaż to za mało powiedziane – bo dzięki Youtube uzyskaliśmy internetową telewizję na żądnie. Nie trzeba było już czekać godzinami, aby obejrzeć swój ulubiony teledysk, nie trzeba było już znosić godzinami idiotycznych reality shows by trafić na 5 minut i tak zazwyczaj żenującej muzyki. Od tej pory to my mogliśmy wybierać sobie ramówkę - bez reklam proszków do prania, zupek chińskich, albo wspaniałych koreańskich aut - za to często z użytecznymi sugestiami na temat filmów, które mogą nam się również spodobać. Wniosek – MTV i wiele telewizji muzycznych straciło na oglądalności.
Oprócz tego dzięki Youtube, szanse zaistnienia uzyskała dużo szersza rzesza muzyków. Każdy teraz może nakręcić swój własny, nawet amatorski teledysk, każdy ma szansę promocji i bycia w telewizji – i to ogólnoświatowej, również każdy ma szansę na odniesienie sukcesu. Najlepszym na to przykładem jest video grupy OK-GO - Here It Goes Again, które do tej pory obejrzało 22 miliony ludzi. Wniosek – każdy może teraz zostać gwiazdą !
Serwis Myspace.com ten umożliwia przede wszystkim komunikację pomiędzy internautami i nawiązywanie drogą elektroniczną znajomości.Jak podają twórcy portalu, konta założyło już ponad 150 milionów osób z całego świata. Firmy szybko doceniły możliwości reklamowe, które prezentuje MySpace. Korzysta na tym przede wszystkim branża muzyczna, filmowa i telewizyjna. MySpace okazał się skuteczną forma promocji dla młodych grup muzycznych, które umieszczają próbki swojej twórczości w miejscu łatwo dostępnym dla potencjalnych nabywców. Zespół Arctic Monkeys uzyskał swoją popularność właśnie dzięki serwisowi MySpace. W 2006 tygodnik Time nazwał serwis MySpace "metropolią on-line" i wymienił (wspólnie z Wikipedią oraz YouTube) za wzorowe społeczności internetowe nadając tytuł "Człowieka Roku 2006".
Jak ta rzeczywistość odnosi się do branży muzycznej ? Odpowiedź jest prosta – dzięki SecondLife fani mogą uczęszczać na ekskluzywne koncerty swoich ulubionych zespołów, wysłuchiwać jako pierwsi promocyjnych materiałów, lub brać udział w wywiadach odbywających się właśnie w świecie wirtualnym. Oczywiście nic za darmo, wstęp na taki ekskluzywny koncert również będzie kosztował, a ponieważ w SecondLife używa się prawdziwych pieniędzy, z płatnościami nie powinno być najmniejszego problemu.
Blogi Blogi istnieją w Internecie od wielu lat, ale dopiero po sukcesie MySpace, oraz Youtube zyskały na znaczeniu. Możliwość dodawania filmów z Youtube, a także łatwość dzielenia się plikami poprzez hostowanie ich na serwisach typu Rapidshare całkowicie odmieniło wizerunek blogów. Od tego momentu przestały być tylko formą pamiętników / dzienników – zmieniły się w multimedialne serwisy oraz tętniące życiem społeczności.
Jak to wpłynęło na branżę muzyczną ? Ku uciesze speców od marketingu w ciągu ostatniego roku powstało wiele blogów poświęconych określonym gatunkom muzycznym, czy też konkretnym zespołom – wpłynęło to na znaczną popularyzację twórczości wielu artystów – tych mniej i tych bardziej znanych. Nie ma jednak róży bez kolców. Blogi muzyczne swoją obecną popularność zawdzięczają głównie dzięki możliwości darmowego hostingu plików mp3. Bez tej usługi nie byłaby możliwa wymiana muzyki, a przez to żadna dyskusja między jej miłośnikami, to zaś rychło prowadziłoby do śmierci bloga, bo pusty blog – to martwy blog.
Last.FM jest to wyszukiwarka i radio połączone ze społecznością internautów. Na podstawie bazy danych tworzonej bezpośrednio przez użytkowników serwisu, możemy szybko znaleźć zespoły, których muzyka i twórczość jest do siebie adekwatna i możemy ich odsłuchać. Wystarczy wpisać w wyszukiwarce nazwę zespołu abyśmy po chwili dostali listę kapel, które prezentują podobny styl i mogą się nam również spodobać.
Musicovery.com jest serwisem, który pozwala na poznanie nowych muzyków i ich twórczości, na podstawie wyboru gatunku muzycznego i nastroju w jakim się aktualnie znajdujemy. Po prostu wchodzimy na stronę zaznaczamy odpowiednie pola, a wyszukiwarka po chwili wyświetla nam listę artystów i utworów, które w danym momencie mogą nam przypaść do gustu.
Podsumowanie: Dzięki serwisom typu Last.FM, Musicovery już nie jesteśmy skazani na przywiązanie tylko do jednego artysty, czy też jednej kapeli. Teraz wystarczy wejść na stronę skorzystać z wyszukiwarki, a już po chwili możemy cieszyć się z odkrycia nowego ekscytującego zespołu. Takiej możliwości nie było nigdy, przez lata tylko osoby znające się wybitnie na określonym gatunku muzycznym były w stanie nam podpowiedzieć jaki jeszcze artysta może nam przypaść do gustu. W dobie Last.FM i jemu podobnych serwisów jesteśmy w stanie radzić sobie sami i odkrywać więcej niż było to kiedykolwiek możliwe.
Tak doszliśmy do teraźniejszości, sytuacja w branży muzycznej wcale się nie poprawiła. Nie da się również pominąć faktu, że wina przede wszystkim leży po stronie wielkich skostniałych korporacji. To one starały się jak najdłużej przedłużać trwanie korzystnego tylko i wyłącznie dla nich stanu rzeczy, nie zwracając przy tym uwagi na potrzeby i wymagania fanów, a to przecież oni utrzymują artystów i przy okazji również te wielkie koncerny.
Pomimo ogromnych problemów branży muzycznej, muzyka nigdy w historii nie miała się lepiej. Pojawienie się plików mp3 oraz sieci p2p, sprawiło, że ludzie mieli okazję w końcu słuchać czego chcą i kiedy chcą. Dodatkowo dzięki rozwiniętym internetowym społecznościom miliony fanów na całym świecie miało nie tylko okazję dokładniej zaznajomić się z twórczością swoich idoli, ale również poznać artystów im pokrewnych, często nie istniejących w mediach typu MTV czy też radio.
Podsumowując, bez udziału internetu, sieci p2p oraz znienawidzonych przez koncerny muzyczne plików mp3, miliony z nas nie miałaby okazji zapoznać się z dorobkiem wielu wybitnych artystów istniejących na świecie. To zatem niefortunnie prowadziłoby do stanu, w którym musielibyśmy po dziś dzień ekscytować się ‘muzycznymi’ dokonaniami pani Britney Spears i innych podobnych do niej dziwolągów.
Po dość długim wstępie nadszedł czas przeanalizowania technologii oraz serwisów, które tak znacząco wpłynęły na kształt obecnego przemysłu muzycznego.
Na samym początku nie było wcale źle - artyści tworzyli naprawdę dobre albumy, na których 10 z 12 utworów była wybitna, a pozostałe 2 były bardzo dobre.
Poźniej przyszli spece od marketingu i zauważyli, że na albumie nie potrzebujemy 12 świetnych kawałków - nagle okazało się, że wystarczą 2 dobre single, multum ogłupiającej promocji w mediach, teledysk z paniami ukazującymi swoje wdzięki, a płyta szybko poszybuje w górę w rankingach sprzedaży - tak narodziła się masowa produkcja muzykopodobnych produktów.
Całkiem zmyślnie sobie to wszystko muzyczne wytwórnie wykombinowały, taka utopia trwała sobie w najlepsze, aż ludzie zorientowali się, że przy pomocy internetu nie dość, że mogą mieć tylko te utwory z płyty które im się podobają, to dodatkowo w ogóle nie muszą za nie płacić !
Wytwórnie się buntowały, ale nastąpiła poprawa. Dzięki takim serwisom jak iTunes i im podobnym, nagle mogliśmy kupować single w cenie 1 euro, ale znów to nie rozwiązywało problemu, bo wychodziło na to, że żeby zapełnić własnego iPoda musielibyśmy wydać 100000 euro, a na to chyba stać jeszcze nie wielu.
W międzyczasie branża p2p rozwijała się w najlepsze, Bittorent, Direct Connect, eMule, i inne sprawiały, że ilość ściąganych nielegalnie mp3 wcale nie spadała tylko rosła. Żeby tego było mało w 2004 zaczęły powstawać jak grzyby po deszczu serwisy ofiarujące darmowy web hosting - Rapidshare, Megaupload, Sendspace oraz wiele innych - ułatwiło to znacznie wymianę muzyki między użytkownikami, ale niestety dla wszystkich wytwórni - jeszcze bardziej pogłebiło kryzys w branży muzycznej.
Teraz mamy 2007 rok i trzeba zakończyć tego posta i przejść do prezentowania rzeczywistości.
Od 1999 roku - czyli od czasu powstania legendarnego Napstera - firmy fonograficzne, a tak naprawde cała branża muzyczna żali się światu, jak to jest wielce pokrzywdzona i stratna w wyniku nielegalnego udostępniania i ściągania plików mp3.
Nie ufając za bardzo ludziom z branży muzycznej postanowiłem sam sprawdzić jak nowoczesne technologie oraz różnego typu inicjatywy wpływają na 'strasznie' biedny przemysł muzyczny.